Banner

Relacja z rejsu 2-9.10.2010

REJS 2-9.10.2010

W sierpniu razem z grupą znajomych wymyśliliśmy sobie wakacje. Wakacje - ale nie plaża, hotel, basen i drinki tylko coś dla ciała , oka i ducha. Czyli aktywny wypoczynek połączony ze zwiedzaniem. Zatem na żagle !
Wysłaliśmy czym prędzej zapytanie do zaprzyjaźnionej firmy Żeglowanie.eu. Niestety cała nasza grupa to szczury lądowe....więc  poprosiliśmy o propozycję „all inclusive”-czyli wypożyczenie jachtu wraz ze sternikiem. Następnego dnia dostaliśmy ofertę wyjazdu na żagle z pełnym kosztorysem. Wyglądało to wszystko bardzo profesjonalnie i zapowiadało się lepiej niż początkowo to sobie wyobrażaliśmy. Ustaliliśmy termin wyjazdu : październik. U nas już zimno i ponuro a w Chorwacji ….. słońce i ciepło i pięknie !!!
Co  z transportem ? Jako, że było nas 20 osób każdy miał inną wizję jak dostać się na miejsce. Jedni chcieli samolot, inni auto, firma Żeglowanie.eu alternatywnie zaproponowała nam autokar ( 390 zł od osoby w obie strony ! ). Stanęło jednak na tym, że jedziemy samochodami a ci, którym brakowało czasu dolecą samolotem ( z lotniska zostali odebrani i przywiezieni do mariny). W marinie w Sukosanie mieliśmy się stawić w godzinach przedpołudniowych …. Dojechaliśmy koło 13... na miejscu czekało na nas 2 skipperów i dwa duże, świetnie wyglądające jachty CYCLADESY 50.5.  Każdy z nich miał 5 dwuosobowych kabin … 2 lodówki...3 toalety (w każdej prysznic )...kuchenka z piekarnikiem … pościel, ręczniki, wszystko było ! Po tym jak emocje trochę już opadły rozpakowaliśmy prowiant, dostaliśmy przydział kabin,  ustaliliśmy podział na wachty i spotkaliśmy się na szkoleniu dotyczącym bezpieczeństwa i zachowania się na jachcie. Po zakończonym szkoleniu był czas wolny, do 8 rano w niedzielę. Jako, że marina w Sukosanie jest największą mariną w Chorwacji postanowiliśmy się rozejrzeć i skosztować tamtejszych przysmaków w jednej z restauracji, znajdujących się na terenie mariny.

 

Dzień 1: W niedzielę rano uzgodniliśmy wspólnie ze skipperami gdzie dziś chcemy płynąć – trasę dopasowaliśmy do warunków pogodowych i wyszliśmy w morze. Kierowaliśmy się na południe a noc zaplanowaliśmy w Biogradzie.  Koło południa zakotwiczyliśmy w jednej z wielu urokliwych zatoczek na lunch i kąpiel jako że temperatura była powyżej 30 C …


 

Dzień 2: Po śniadaniu ruszamy w dalszą część rejsu w kierunku Skradinu by następnego dnia rano zobaczyć słynne wodospady Krka. W marinie przywitali nas miejscowi „bosmani” robiąc nam zdjęcie podczas cumowania, które później nam wręczyli – fajna pamiątka :)


Dzień 3: Rano ruszyliśmy na podbój Narodowego Parku KRK – z  kei regularnie ( co pół godziny ) odpływają statki przewożące wszystkich chętnych na teren wodospadów Krka – skorzystaliśmy zatem z tych udogodnień. Główną atrakcję parku stanowi siedem malowniczych wodospadów: Bilusić buk, Prljen buk, Manojlovac, Rosnjak, Miljacka slap, Roski slap i największy oraz najsłynniejszy z nich - Skradinski Buk o łącznej wysokości ponad 45 m. Po powrocie z „wycieczki” zjedliśmy obiad i ruszyliśmy w drogę do Sibenika


 

Dzień 4: W Sibeniku zacumowaliśmy niemalże w centrum miasta a nie jak poprzednio w marinie. Oczywiście ma to swoje plusy i minusy … wstajesz rano i od razu możesz iść na zakupy, zwiedzać co tylko zechcesz – jesteś w samym centrum. Minus tego jest taki, że brak zaplecza sanitarnego ( co nie było dla nas problemem, mieliśmy przecież łazienki z prysznicami na jachcie ! ) Po porannej toalecie zebraliśmy się i wspólnie poszliśmy zwiedzać. Wszystkie uliczki prowadzą pod górę w kierunku twierdzy górującej nad miastem. Choć trzeba pokonać sporo stopni – warto !
Już u podnóża twierdzy rozpościerają się piękne widoki a to dopiero przedsmak tego, co czeka po wejściu na mury. Jak w każdym tego typu miejscu w Chorwacji na maszcie widnieje narodowa flaga. Warto zatrzymać się na chwilę i poobserwować z góry miejskie życie. Widoki są naprawdę urzekające: okoliczne wzgórza, rzeka Krka, stare miasto, nowe osiedla, katedra oraz oczywiście port. Po powrocie rzucamy cumy i płyniemy do ...Primostenu.


 


 

Dzień 5: Primosten to miasto malowniczo ulokowane na wyspie połączonej ze stałym lądem nasypem. Tego dnia posapaliśmy dłużej i pół dnia leniuchowaliśmy lekko jeszcze zmęczeni atrakcjami dnia poprzedniego. Koło południa wysłaliśmy „grupę zwiadowczą” ;) by ustaliła idealne miejsce na ucztę z owoców morza. Już po godzinie obydwie załogi zajadały się świeżutkimi rybami, kalmarami, mulami...... pyszności aż „palce lizać” i o dziwo rachunek nie powalił nas z nóg. Po takim obiedzie nikomu nie chciało się ruszać. Dopiero po zachodzie słońca postawiliśmy żagle i z wiatrem dotarliśmy do jednej z zatok wyspy archipelagu kornati  gdzie rzuciliśmy kotwicę.


 

 

bvDzień 6: Po przebudzeniu orzeźwiająca poranna kąpiel w Adriatyku. Część załogi zabawiła się w „odkrywców” i pontonem udała się na ląd. Ci mniej leniwi odkrywali świat podwodny wyposażeni w nurkowe ABC. Śniadanko i w drogę …. niestety nasz rejs powoli dobiegał już końca i czekała nas ostatnia noc na jachcie, w porcie zaokrętowania czyli Sukosanie. Kapitan udostępnił nam swój komputer i tego wieczoru na jednym z jachtów zrobiliśmy sobie wieczorek „zdjęciowy” a nasz skipper chcąc jeszcze bardziej umilić nam wieczór wyciągnął gitarę i zaczął grać.


 

Dzień 7: Wyokrętowanie i zdanie jachtów odbyło się bez najmniejszych problemów i bardzo sprawnie. Podziękowaliśmy organizatorom, wsiedliśmy do aut i powoli, autostradą wróciliśmy do szarej rzeczywistości.

Rejs trwał 7 dni 3-10.10.2009 poniżej miejsca które odwiedziliśmy :






Reasumując: to był naprawdę genialny tydzień, wszystko od A do Z świetnie przygotowane. Każdy miał okazję musnąć odrobiny żeglarstwa. Nawigowaliśmy, stawialiśmy żagle a odważniejsi „stawali za kółkiem” oczywiście wszystko pod czujnym okiem skippera :)